Będę miał zaszczyt robienia plakatów, jak również wzięcia udziału w jednej ze scen. Sprzedawca frytek z Polski. haha.
Z powodu irlandzkiej pogody nie mogliśmy robić zdjęć na zewnątrz. Postanowiłem zatem, że większość ujęć będzie fotomontażem. Osoby robiliśmy w mieszakniu reżysera, lub na lokacji (pub), i tylko raz udało się coś zrobić w plenerze ale wygonił nas deszcz :)
No i nazwa książeczki to Kalendar. Powinno być Calendar. Ukryte tu są moje Polskie korzenie, hahaha.
Niektóre z grafik oparłem na ulubionej bajce mojej córki - Scooby Doo. Chciałem uzyskać podobny, nierealistyczny wygląd.
Filmiki z bakstejdża wstawię za jakiś czas.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz